Szkoła przetrwania… czyli wakacje z dzieckiem!

Wychowywanie dziecka to już samo w sobie gigantyczne wyzwanie. No a dziecko w podróży to wyzwanie razy milion.  Ale spokojnie, wszystko się da! Wg mnie kluczem do sukcesu jest tu wybór miejsca i odpowiednie przygotowanie.

My aktualnie mamy dwulatka. Ruchliwego, ciekawskiego, gadatliwego, nie znoszącego sprzeciwów, no i wiadomo… uroczego i trochę przez to rozpieszczonego. Od jakiegoś czasu, podróżujemy razem we trójkę.
Jak Leo miał rok, zabraliśmy go na wakacje do Rzymu i okolic. Miały być to nasze cudowne, włoskie, rodzinne wakacje, przepełnione spacerami po urokliwych uliczkach Rzymu. Maluch miał sobie latać po trawie, a my mieliśmy pić włoskie wino, odpoczywać (?!) i jeść lody na śniadanie. Bogu dzięki, że drugą część podróży zaplanowaliśmy w urokliwych miasteczkach Castelli Romani, tam było dużo lepiej i spokojniej (link do posta tu: http://odprawieni.pl/castelli-romani-czyli-gdzie-uciec-z-rzymu/ ) Wakacje te były jednak prawdziwym koszmarem! Kierunek i pora totalnie nie trafione – było mega gorąco, tłumy ludzi, Leon dopiero zaczynał chodzić, więc był skazany albo na wózek albo na ciągłe upadki. Popełniliśmy mnóstwo błędów, których dało się uniknąć. Pierwszy raz jesteśmy rodzicami i niektóre rzeczy trudno sobie przestawić w głowie i zaplanować inaczej.          

Z perspektywy jednak, byliśmy totalnymi idiotami, nie przewidując niektórych spraw wcześniej. Stąd ten tekst, może i Wam się przyda, zanim wpakujecie się w jakiś kanał.

v

7vv

Dostosowanie kierunku do wieku dziecka – klucz do sukcesu!

v
DCIM101GOPROGOPR4363.v

Rzymskie uliczki „przyjazne” wózkom ;)

 

vv

DCIM101GOPROGOPR4536.

Niemowlę nie chodzące i karmione piersią

To jest bajka i dobry czas na podróżowanie. Żałuję, że tak mało wtedy jeździliśmy. Problemy przy takim dziecku są identyczne jak w domu, tzn. jeśli budzi się w nocy, tak samo będzie się budzić w podróży, jeśli ma kolki, też będą mu dokuczać, no a jeśli jest aniołem i tylko śpi i je, to tak samo powinno być w podróży. Moim zdaniem, dla tak małego dziecka, podróż nie jest powodem gorszego samopoczucia. Jeśli zapewnimy mu takie same warunki jak w domu, powinno być ok.
Dopóki dziecko jest karmione piersią i nie chodzi, macie luz. W krytycznych momentach podróży, zawsze jest Mama i pierś. Nie zdecydowałabym się z takim maluchem jedynie na wielogodzinną podróż samochodem (niewygodna pozycja) i na bardzo długi lot. Reszta kierunków, o ile oczywiście warunki sanitarne, epidemiologiczne itp. są ok, stoi przed Wami otworem. Podróż z takim maluszkiem to uwierzcie, łatwiejsza sprawa niż z chodzącym 14 miesięcznym rozbójnikiem  Weźcie pod uwagę warunki pogodowe i wybierzcie komfortowe miejsce noclegowe, tak by Wam było wygodnie. Sprawdźcie wcześniej adres szpitala i pediatry w razie jakiejś awarii. Reszta nie ma znaczenia.

DCIM101GOPROGOPR4831.

Podróż z dzieckiem, które chodzi (rok – półtora roku)

Tu zaczyna się zabawa. Najgorszy moment, to ten, gdy dziecko już nie chce siedzieć, ale jeszcze pewnie nie chodzi. Trzeba go bardzo pilnować, schylać się, uważać na wszystko dookoła. To był właśnie nasz pobyt w Rzymie – masakra!
Teraz wybrałabym kierunek, gdzie jest dużo bezpiecznej przestrzeni – na pewno nie miasto, pod żadnym pozorem!, zdecydowanie bardziej natura. Jeśli Wasze dziecko lubi wodę, można wcześniej przyzwyczaić je do kamizelki lub pływaków i spróbować jechać nad wodę – tylko warto spróbować wcześniej, zabierając bobasa np. na basen. Sprawdzi się też teren z dużą ilością trawników, pól, parków, gdzie dziecko może się w miarę bezpiecznie przewracać. Nie bójmy się też wszystkich miejsc z atrakcjami dla maluchów. Też nie sądziłam, że będę kiedyś jeździć w takie miejsca, ale spacerując po Rzymie, wszystko dałabym za zacieniony plac zabaw ze skoszoną trawką i ławką dla umordowanej matki polki  Takie roczne i ciut starsze dziecko to wymagający podróżnik. Przemieszczanie się i częsta zmiana miejsc nie do końca mu służą. Tu samolot, tam taksówka, potem do wózka, a potem jeszcze przejażdżka metrem – to może być za dużo. Takie dziecko wg mnie, potrzebuje rutyny, stałego planu i przewidywalności. Spróbujmy mu ją dać, np. codziennie rano pójdźmy w to samo miejsce się pobawić, a potem dopiero zabierzmy gdzieś, gdzie jest coś nowego.

v

8vv

 

 

2

 

Gdybym cofnęła czas, wynajęłabym jakiś domek blisko jeziora lub morza (może Toskania?) i na pewno nie w szczycie sezonu. Koniecznie sprawdziłabym czy są w najbliższej okolicy jakiekolwiek atrakcje dla dzieci i nie planowałabym dalekiego przemieszczania się, mam na myśli nocleg zawsze w tym samym miejscu. Wycieczki są wskazane, nie chodzi o to, by przesiedzieć pobyt na jednej ławce w parku  Pomyślcie też, czasem warto, aby podczas wakacji towarzyszyła Wam np. Babcia. Jeśli nie popsuje Wam to wyjazdu i macie dobre relacje, to może bardzo ułatwić sprawę i wszyscy mogą być zadowoleni. No ale nie zawsze tak się da…

 

6

Zbuntowany dwulatek

Tu mamy typ samodzielnie chodzący, ciekawski, mający swoje zdanie (najczęściej inne niż rodziców), ale też bardziej rozumny. Z takim dzieciakiem można już pogadać i wiele rzeczy wytłumaczyć. To plus. Dwulatek chłonie wszystko jak gąbka i to zależy oczywiście od charakteru dziecka, ale nasz łobuziak, jest otwartym na ludzi, kochającym spacery, nieznoszącym siedzenia w domu i jednym miejscu dzieckiem. Im więcej się dzieje, tym dla niego lepiej.
Duża podróż dopiero przed nami, o niej w osobnym poście, ale póki co, poniżej moje wnioski z tego, co mamy już za sobą.
Zaplanujcie podróż w trakcie drzemki lub na noc. U nas tak jest najlepiej ze względu na marudzenie i niestety chorobę lokomocyjną, którą trudno opanować. Podczas spania, problem znika. Na następny dzień dziecko jest pełne energii, a my zasypiamy na stojąco, ale jedna kawa więcej i dajemy radę
Wybierz kierunek, gdzie dziecko będzie miało szansę mieć przestrzeń na swoje aktywności. Tzn. jeśli uwielbia wodę, nie bierz go do nosidła w góry, jeśli lubi place zabaw, sprawdź czy tam gdzie jedziesz jest chociaż jeden. Jeśli nie wiesz czy Twoje dziecko będzie dobrze czuło się w danym miejscu, spróbuj za wczasu to choć odrobinę sprawdzić. Zobacz jak odnajduje się w podobnych warunkach.
Może boisz się np. spania z dzieckiem pod namiotem, a okaże się, że Twój maluch to pokocha i będzie to dla niego ekstra przygoda. Lub na odwrót, Ty założysz, że namiot jest ekstra, a Twoje dziecko za chiny ludowe nawet do niego nie wejdzie! Sprawdź to wcześniej.

Każdy kierunek z dwulatkiem, który da mu miejsce na jego dziecięcą zabawę jest ok. Długa jazda samochodem, wózkiem czy lot samolotem wiadomo, będzie męczący, ale odpowiednie przygotowanie (gadżety!) wyeliminuje sporo problemów.
A najważniejsza zasada podczas podróżowania z dzieckiem to: wrzuć na luz. Mi, matce panikarze, matce histeryczce, matce nadgorliwej i matce wiecznie martwiącej się, trzeba to powtarzać jak mantrę. Chcielibyśmy, żeby nasze dziecko spało wtedy, kiedy nam najbardziej pasuje, nie marudziło, jadło z apetytem, było uśmiechnięte i słodkie jak z reklamy pampersów, a gdy tak się nie dzieje, zaczyna się irytacja, spina i nerwy. Odpuść. Wyśpi się potem, jak pomarudzi to nic się nie stanie, jak nie zje obiadu to nie umrze,  a jak się nie wykąpie to nie zgnije z brudu.

v

DCIM101GOPROGOPR4906.

v

Urokliwa Sperlonga i wózkowe akrobacje.

vv

DCIM101GOPROGOPR4881.

vv

 

 

1

Miłych podróży RODZICE!

v

Podczas tej podróży towarzyszyły nam świetne, niezniszczalne i najpiękniejsze pod słońcem gadżety od Skip Hop (dystrybutor Skip Wish)

oraz szybko składający się, lekki i wygodny wózek Baby Design.

 

l6Print